Depresja Joanny czy jej się nie chce

Wpis

poniedziałek, 15 maja 2017

Przemyślenia

Siedzę i myślę co mi dziś sprawiło radość, bo problemów to ja mam od cholery, ale nie będę (na razie) o nich pisać, o wiem czyste powietrze które dziś jest na dworzu, po deszczu, zwłaszcza jak się wyjdzie z domu. No niestety zapuściłam ten dom trochę, nie trochę wtf ! zapuściłam bardzo, wiecie jak to jest a to nie przeszkadza że nie odkurzałam przez tydzień, co tam, że leży sterta ulotek z Rossmanna i innych przybytków rozkoszy, z Tesców i innych wspaniałych miejsc, patrzę na datę zakurzonej ulotki luty 2017, a tam nie ruszam tego bo już jest brudne, to nawet nie dotykam tego, niech leży. A wracając do powietrza to te czyste powietrze tak mnie odurzyło że zaraz wróciłam do mojej bezpiecznej samotni, w końcu już się przyzwyczaiłam do tego widoku, że jest bałagan i nieład ale jaki (tak wmawiam sobie) artystyczny no ba. Czuję się bezpiecznie w miejscu w którym jestem, dlatego szybko wracam do domu.

Dzisiaj sobie postanowiłam (a że z postanowieniami u mnie jest różnie) że zrobię kilka punktów (maksymalnie żeby w ogóle to było wykonalne) rzeczy absurdalne nawet ale takie które zrobię na pewno, takich parę punkcików ale że wykonam to na pewno, nie żeby jakieś wielkie wyczyny, ale żeby to zrobić na 100 %. Na Himalaje to ja się nie wybieram dziś chociaż kto wie może kiedyś się wybiorę, tak sobie to rozkminiłam że plan jest taki że zacznę od małych kroczków, żeby potem stawiać większe kroki.

No i miałam robić te listę na dzisiaj, i co i nie wiem co ja chcę dziś zrobić, to już dno? Czy jeszcze nie? No dobra próbuję stworzyć "listę działań na dziś"
Posprzątam te ulotki bo już rzygam na ich widok, ba ale trzeba jeszcze pójść je wyrzucić, to mam już dwa punkty, zwłaszcza że już leżą od lutego (dobrze że 2017 ufff) to będzie nie lada wyzwanie. O właśnie mi się przypomniało co już miałam dawno zrobić ale to znalezienie pracy, tak może to brzmi irracjonalnie ale to mi nie przeszkadzało że siedziałam w pracy w której byłam niespełniona, niedoceniana, to jest jak z tym bałaganem w domu, przyzwyczaiłam się do tego, wiem jak to brzmi ale tak było, do czasu jak przebrała się miarka i ktoś mnie niesamowicie zagotował w pracy (mam na myśli pracownika) że powiedziałam dosyć! Teraz czwarty punkt oj dużo tego na dziś ale co tam idę dalej zjem jak człowiek obiad, bo ja to czasem zjem obiad jak człowiek (dobra ostatnio to prawie w ogóle nie jem jak człowiek ma być sama prawda a nie oszukiwanie) mam na myśli to że gotuję normalny obiad, jem przy stole, a nie leń zupki chińskie i gotowce a fuj niedobrze mi już od tych "zup". 
Punkt piąty taki sobie wymyśliłam że jeśli uda się zrobić te cztery ( pracę chociaż zacznę szukać jak znajdę to dam znać) to zmuszę się ale się uśmiechnę do lusterka.

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
asiunia252
Czas publikacji:
poniedziałek, 15 maja 2017 15:24

Polecane wpisy